


Następna finalistka, Christiane Schranz, poruszała się dynamicznie i już na dojściu do eliminującego miejsca wykonała dwa strzały, ale trzeciego – podobnie jak poprzedniczka – nie utrzymała. Mina Markovic parła do góry przy czynnym użyciu imponującej muskulatury, by spaść jak poprzedniczki.

Na nic zdała się techniczna perfekcja Kim Jain. Tym razem liczył się pomysł.
Fot. Piotr Drożdż
Katharina Posch wspinała się bardzo równo, ale zdało się to na nic, bo spadła jak trzy wcześniej wspinające się finalistki. Publiczność już przywykła do efektownych lotów kończących wspinaczkę w tym samym miejscu, ale pojawiła się najbardziej utytułowana zawodniczka w historii zawodów Rock Master. Angy zamiast ryzykować strzał z gatunku, który Brytyjczycy określają jako „do-or-die”, po dojściu do selekcyjnego miejsca najpierw spróbowała, czy dosięga do kolejnego chwytu nogą (!), następnie wyrestowała się i sięgnęła. Tłumnie zgromadzeni widzowie nagrodzili ją entuzjastyczną owacją. Angela wykonała jeszcze kilka ruchów w dachu i spadła na jego przewinięciu.

Angela Eiter wstawia nogę w chwyt, do którego wszystkie inne zawodniczki strzelały.
Fot. Piotr Drożdż
Pojawiła się nadzieja na to, że koleje zawodniczki, które lepiej wypadły w półfinale, zajdą dalej, a w każdym razie uda im się pokonać selekcyjne miejsce. Niestety, zarówno Johanna Ernst i Magdalena Röck spadły na tym samym przechwycie, co wszystkie startujące wcześniej finalistki, wzbudzając jęk zawodu z tysięcy gardeł.

Angy Eiter w drodze po mistrzostwo świata.
Fot. Piotr Drożdż
Na scenę wkroczyła fenomenalnie wspinająca się w półfinale, jak dotąd deklasująca rywalki, Jain Kim. Eleganckim, głębokim ukłonem przywitała się z publicznością i wspinała się równie elegancko. Niestety, także ona wybrała jako rozwiązanie strzał, który w stylu OS okazał się nie do utrzymania i straciła tym samym szansę na zdobycie tytułu Mistrzyni Świata. W tym momencie, sądząc po wynikach finałów, można było pomyśleć, że mamy siedem wicemistrzyń świata ;-). Na szczęście organizatorów tak się nie stało, bo podium nie pomieściłoby siedmiu zawodniczek na jednym stopniu. O wynikach zadecydowały rezultaty osiągnięte w półfinałach.
Christian Bindhammer, routesetter na Mistrzostwach Świata w Arco, nie wykazał się intuicją (kobiecą?) zadając siedmiu z ośmiu finalistek zbyt trudne zadanie do rozwiązania, co trochę popsuło świetne widowisko. Miejmy nadzieję, że finałowa rozgrywka panów będzie miała inny przebieg.
Kobiece podium Mistrzostw Świata. Fot. Piotr Drożdż
Ostateczne wyniki wyglądają następująco:
1. Angela Eiter (Austria)
2. Kim Jain (Korea)
3. Magdalena Röck (Austria)
4. Johana Ernst (Austria)
5. Katharina Posch (Austria)
6. Mina Markovic (Słowenia)
7. Christine Schranz (Austria)
8. Sasza Digiulian (USA)