Ramón Julian Puigblanque jest niekwestionowaną legendą zawodów Rock Master, w których startuje od 2002 r. Hiszpan aż siedmiokrotnie stawał na podium w konkurencji na trudność, z czego pięć razy sięgnął po najwyższe trofeum, co czyni go rekordzistą wszech czasów w tej kategorii.
Tomek Oleksy jest legendą zawodów Rock Master. Startował na nich od końca lat dziewięćdziesiątych, odnosząc liczne sukcesy zarówno w czasówkach, jak i bulderingu.
Mistrzostwa Świata 2011 w bulderingu - wielki show
Włosi sprostali organizacyjnie wyzwaniu, jakim jest organizacja najbardziej prestiżowych zawodów bulderowych w tym roku. Już sama ekipa czyścicieli chwytów zaimponowałaby najbardziej wymagającej pani domu gorliwością przy czyszczeniu i zestawem szczotek o różnych długościach.
Liczba publiczności przekroczyła pięć tysięcy i kibicowała bardzo głośno, potwierdzając, że południowy temperament ciągle ma się dobrze. Jęki zawodu po spadnięciu były równie głośne, jak aplauz po sięgnięciu do topu. Panowała piknikowa atmosfera, ale bez przesady, o podejściu pod samą scenę nie było mowy. Rytm imprezy profesjonalnie nakręcał układ bitów godnych wypasionego technoparty. Detale, takie jak wielkość (małość) chwytów, były fachowo eksponowane na telebimie, a w zawodach nie było przestojów, nie odnotowałem też żadnej większej (a nawet średniej) organizacyjnej wpadki.
Buldery świetnie rozstawiły zawodników i zawodniczki, dla każdego znalazł się taki, który sprawiał mu trudności, za to był pokonywany przez innych. Sam Kilian Fischhuber kiwał głową przed bulderem, powątpiewając w możliwość przejścia go, a u kobiet finałowy bulder kobiecy został pokonany jedynie przez zwyciężczynię.
Koncentracja i precyzja. Juliane Wurm tego nie brakuje. Fot. Piotr Drożdż
Żeński finał miał swoją dramaturgię, chociaż Anna Stöhr ze stuprocentową skutecznością w finale nie dała publiczności szans na niespodziankę. Wicemistrzynią świata została urokliwa Sasha Digiulian, która zaimponowała (nawet męskiej publiczności) spektakularnym wypuszczeniem nóg w przewieszeniu. Brąz wywalczyła Juliane Wurm. W finale znalazły się również dwie Rosjanki, Jana Chereszniewa, która podhaczyła stopy na wszelkie możliwe sposoby, tak że można by jej zdjęciami zilustrować stosowny artykuł o technice wspinania. Druga Rosjanka Olga Bibik miała pecha, bo jej nieudany strzał skończył się kontuzją. Ostatnią finalistką była miejscami niesamowita, ale niestety nierówna Japonka Akiyo Noguchi.
Męski finał dostarczył widzom emocji niczym wyścig Formuły 1 na mokrym torze. Na pierwszym miejscu do półfinału wszedł Dmitrij Szarafudinow, który stylem, walecznością i siłą (oczywiście woli) wywalczył bezapelacyjne zwycięstwo. Tuż za nim był Adam Ondra, który rozwspinywał się z etapu na etap i pewnie w superfinale mógłby wygrać. Tak czy inaczej, zaliczając komplet topów, pokazał, skąd bierze się forma pozwalająca łykać kolejne 8c+ OS.
Może wyżej coś się zagnie? Fot. Piotr Drożdż
Trzeci był Rustam Gelmanow, który wymiennie i skutecznie wspinał się statycznie lub dynamicznie, ale zawsze z dobrym skutkiem witając się z wymarzonych przez wszystkich chwytem opisanym krótkim słowem TOP. Kilian miał zdecydowanie zły dzień, problemy z koncentracją i brak koncepcji na pokonanie problemu zaowocowały rozczarowującym, jak na niego, czwartym miejscem. Cédric Lachat bardzo nerwowo reagował na odpadnięcia, a było ich o kilka za dużo, on także ma za sobą występ poniżej oczekiwań. Stawkę finalistów zamknął Thomas Taupron, zaliczając jeden top.
Następne mistrzostwa już za rok, fajnie byłoby zobaczyć w finale jakiegoś Polaka.
Wyniki końcowe wyglądają następująco.
Kobiety.
1. Anna Sthör (AUT)
2. Sasha Digiulian (USA)
3. Juliane Wurm (GER)
4. Jana Chereszniewa (RUS)
5. Akiyo Noguchi (JPN)
6. Olga Bilik (RUS)